Kto zarobił na ekranach akustycznych?

Wydarzenia, wiadomości, informacje, aktualności z Polski i ze świata. Gorące dyskusje!
Awatar użytkownika
abrakadabra
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 572
Rejestracja: 07 lip 2012, 15:15
Lokalizacja: Warszawa

Kto zarobił na ekranach akustycznych?

Postautor: abrakadabra » 08 paź 2012, 09:25

Kto zarobił na ekranach akustycznych?

Są tandetne, szybko się psują, w agresywny sposób tną przestrzeń zarówno miejską jak i niezabudowaną. Ale dzięki nim branża producentów ekranów akustycznych kilka lat temu przeżyła swoje najlepsze chwile.

Konrad Kukułka, właściciel hurtowni elektrycznej przy ulicy Marsa w Warszawie, jest zdesperowany. Podczas realizowanej właśnie kosztem ponad 70 mln zł przebudowy ulicy przy której mieści się jego przedsiębiorstwo, mają być postawione wysokie na sześć metrów, pleksiglasowe ekrany akustyczne. Tymczasem tuż obok zlokalizowane są małe warsztaty usługowe. Prócz hurtowni elektrycznej Kukułki, działa warsztat motocyklowy, lakiernik, kilka mniejszych warsztatów i sklepów. Prowadzący tam działalność drobni przedsiębiorcy obawiają się, że ekrany całkowicie zasłonią reklamujące ich usługi szyldy i pozbawią światła posesje powodując znaczny ich spadek wartości.

Kukułka także obawia się grodzenia przestrzeni. Ekrany nie dość, że zasłonią widok z drogi na należącą do niego hurtownię, to nie zostaną wyposażone, jak wynika z planów, w dojazdy. Klienci, aby dostać się do jego hurtowni elektrycznej, będą musieli objeżdżać dźwiękoszczelną konstrukcję. Najbliższy zjazd z zasłanianej ekranami estakady zaplanowany jest dopiero półtora kilometra dalej. – Ludzie przychodzą do nas niemal wyłącznie kierując się szyldami – mówi Konrad Kukułka. – Jeżeli zostaną one zasłonięte czeka nas plajta i upadek. Jak policzyliśmy 200 osób tylko z ulicy Marsa straci zatrudnienie.

Polskę opanowała plaga ekranów akustycznych. Jak kraj długi i szeroki, wzdłuż dróg asfaltowych i kolejowych arterii, wyrastają koszmarne, pleksiglasowe mury. Mają swoje uzasadnienie. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) hałas jest przyczyną wielu chorób cywilizacyjnych (na przykład nadciśnienia). Jego ograniczenie jest jednym z najpilniejszych zadań stawianych rządom na całym świecie przez tę organizację. Ekrany dźwiękoszczelne mają wytwarzany przede wszystkim przez samochody i koleje hałas znacznie ograniczać.

Rzecz jednak w tym, że w Polsce ostatnimi laty tandetne, pleksiglasowe konstrukcje stawiane są bez umiaru. Wyrastają na niezamieszkałych polach, wzdłuż autostrad, a ostatnio nawet wkroczyły do centralnych kwartałów dużych miast. – W latach 90. były luksusem, rzadko spotykaną przy drogach konstrukcją, więc walczyliśmy o to, by tam gdzie to konieczne je ustawiano – mówi Jarosław Osowski, specjalizujący się w inwestycjach drogowych dziennikarz „Gazety Stołecznej”. – Ale teraz musimy z nimi walczyć. Wygląda bowiem na to, że sytuacja wymknęła sie spod kontroli i niedługo cała przestrzeń będzie nimi pocięta.

Ten inwestycyjny patchwork jest wynikiem wprowadzonych w 2007 roku, najwyższych w Europie, norm dopuszczalnego hałasu. Autorem rozporządzenia jest Jan Feliks Szyszko, leśnik, profesor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, minister ochrony środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie radny z ramienia PiS jednej z podwarszawskim miejscowości.

Budowniczy metalowych korytarzy, swego czasu zasłynął poparciem budowy obwodnicy Augustowa, przecinającą Dolinę Rospudy, unikalny na skalę światową rezerwat przyrody. W tym samym czasie, twierdząc, że budowa narusza szlaki „zwierząt migrujących”, zablokował natomiast budowę, przebiegającej między innymi przez podwarszawską miejscowość Wesoła, wschodniej obwodnicy Warszawy. Jak się później okazało od wielu lat sam był mieszkańcem Wesołej, a radną tej podwarszawskiej gminy była jego żona.

Według wprowadzonego przez miłującego ciszę ministra – leśnika rozporządzenia, na terenach zabudowanych domami jednorodzinnymi poziom hałasu został ustalony na 55 decybeli, tam gdzie dominowała zabudowa wielorodzinna (bloki) – 60 decybeli, w strefie śródmiejskiej – 65. – Nie wiem jaki był powód wprowadzenia tak niskich norm – mówi Jacek Koziński, warszawski architekt. – Tnąc przestrzeń na poziome pasy, potwornie szpecą krajobraz i obniżają poziom życia mieszkających obok osób. Być może stały za tym względy ochrony środowiska. Ale z estetycznego punktu widzenia to kompletna porażka.

Stukilometrowa ściana

Byli jednak tacy, którzy na normach ministra Szyszki zarobili.

Rozporządzenie wywołało gigantyczny boom wśród firm produkujących ekrany akustyczne. Spółki powstawały jak grzyby po deszczu tylko po to, by wyprodukować jak najwięcej ekranów. Wiadomo było bowiem, że generowany przez zamówienia publiczne popyt będzie bardzo duży. Produkcję rozpoczęło wiele nie narzekających raczej w ostatnich latach na przesadnie wysokie zyski firm budowlanych. – To było prawdziwe szaleństwo – wspomina Łukasz Stachura z firmy Stalem. – Dzisiaj już wiele firm upadło, bo tak ze dwa lata temu okazało się, że jest za duża podaż i ceny zaczęły spadać. Ale w 2007 roku, po wydaniu rozporządzenia, niemal każdy kto miał o produkcji ekranów jako takie pojęcie, dysponował kapitałem, wolnymi mocami przerobowymi i działał w branży budowlanej, rozpoczynał produkcję.

Do zgarnięcia były nie małe pieniądze. Jak szacują eksperci koszty postawienia ekranów pochłaniają nawet 20 – 30 proc. ceny jaką za budowę drogi musi zapłacić inwestor. W przypadku oddanego niedawno do użytku, 90 kilometrowego odcinka autostrady A2 między Warszawą i Łodzią, ustawienie ekranów kosztowało około 220 mln zł. Stanowiło to ponad 10 proc. budżetu całej inwestycji. – Ekrany muszą czasem stać w szczerym polu, z dala od zabudowań, bo wymagają tego decyzje środowiskowe, które uwzględniają nie tylko obecne zagospodarowanie, ale i przyszłe – tłumaczy Agata Choińska, rzecznik stołecznego Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych. Jednak według Jarosława Gorzelińskiego, właściciela i prezesa firmy Via Polonia, jednej z największych w branży, powodem boomu był nabierający rozmachu program budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu. – Krytykowanie ekranów jest populizmem, bo hałas naprawdę niszczy zdrowie człowieka – zauważa przedsiębiorca. – A ekrany wzdłuż autostrad i tak by powstawały, bo kwalifikują się także do budowy według poprzednich norm.

Płonące ekrany

Tak czy inaczej efekt tych prac jest opłakany. Poruszający się autostradą A2 kierowcy narzekają, że czują się jakby pędzili w jednym, wielkim tunelu. Wzdłuż budowanej właśnie w Warszawie ulicy Nowolazurowej koszmarne, pleksiglasowe mury wyrosły na granicy z miejscowym cmentarzem („chyba po to zapewnić ciszę umarłym” – komentują mieszkańcy). Tylko stanowcza interwencja mediów zapobiegła ustawieniu zasłaniających widok na Stare Miasto i Wisłę ekranów przy okazji przebudowy Wybrzeża Helskiego.

Wciąż jednak planowana jest w stolicy budowa prawie pięciokilometrowej długości ściany, maskującej remontowaną właśnie kolejową linię średnicową (aż do Stadionu Narodowego). Barierki mają być ustawione także podczas poszerzania kluczowej dla Warszawy, przecinającej dzielnicę Mokotów ulicy Wołoskiej, a także na Kabatach, gdzie mają chronić przed hałasującymi tirami, które zaopatrują rozbudowywaną właśnie galerię handlową Tesco.

W Kielcach natomiast zdesperowani agresywnym atakiem ekranów mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce. Ustawione wzdłuż ulicy Świętokrzyskiej, pleksiglasowe barierki, regularnie, już od kilku miesięcy, są podpalane. Strażacy pewni są, że ogień jest celowo pod nimi podkładany. – Konstrukcje wykonane są z siatki, tworzywa sztucznego, papy i wełny mineralnej – tłumaczy Robert Sabat, zastępca komendanta miejskiego straży pożarnej w Kielcach. – Aby zaprószyć pod nimi ogień potrzeba wiele czasu i trudu. Rzucony przez nieuwagę niedopałek nie wystarczy.

Ciągle gonić króliczka

Nowy minister ochrony środowiska Marcin Korolec kilka dni temu podpisał rozporządzenie podwyższające dopuszczalne normy hałasu. Obecnie w ciągu dnia może być emitowany hałas o natężeniu 68 decybeli, nocą – 60. Ale to tylko początek. Minister obiecał, że do końca roku jego resort przedstawi zestaw działań prawnych, których celem będzie likwidacja pleksiglasowej plagi. – Dobrą alternatywą dla ekranów są na przykład zwarte szpalery drzew i krzewów – stwierdził minister Marcin Korolec na konferencji prasowej.

Jednak według Jarosława Gorzelińskiego z firmy Via Polonia sytuację mogłoby opanować tylko zmiana ustawy o zamówieniach publicznych. – Zieleń jest dobra, ale przy ruchliwej drodze, gdzie ma miejsce bardzo wysoka emisja spalin, a w powietrzu unosi się kurz pochodzący z wycierających się opon, jest bardzo trudna i kosztowna w utrzymaniu – mówi Gorzeliński. – Ekrany nie muszą być tandetne. Jednak póki najważniejszym kryterium wyboru wykonawcy drogi w przetargu będzie cena, tanie, pleksiglasowe ściany nadal będą wyrastać. Bo kryterium estetyczne na razie w ogóle nie jest brane pod uwagę. Podczas budowy konieczna jest także ścisła współpraca lokalnego samorządu, inwestora i wykonawcy. Ich priorytetowym obowiązkiem powinno być wspólne projektowanie nowej przestrzeni.

Przedsiębiorcy z ulicy Marsa muszą również uzbroić się w cierpliwość. Mimo korekty rozporządzenia, Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych nie chce zmienić planów modernizacji i rozbudowy węzła. – Nie możemy tego zrobić, bo wiąże nas już wydana decyzja środowiskowa, a nowe prawo nie działa wstecz – mówi Agata Choińska, rzecznik ZMID. – Ale po zakończeniu budowy i puszczeniu ruchu samochodów obiecujemy, że zostanie wykonana analiza powykonawcza. Wtedy dopuszczalne będzie wnoszenie skarg i wniosków.

Wygląda więc na to, że najpierw trzeba zbudować, żeby móc zmienić lub zburzyć. Jak wiadomo ze słynnej, kultowej powieści „Alicja w krainie czarów” Lewisa Carrolla, nie jest ważne by złapać króliczka.

Chodzi o to, by ciągle, jak najdłużej, go gonić.

toddler00
Level 1
Level 1
Posty: 209
Rejestracja: 14 lis 2018, 10:32

Re: Kto zarobił na ekranach akustycznych?

Postautor: toddler00 » 09 sty 2019, 14:51

Jako osoba prywatna zastanawiam się nad inwestycją w ekrany dźwiękochłonne oraz tłumiki hałasu. Jedyny sposób na walkę z hałasem dobiegającym z ulicy. Zmniejszenie ruchu na ulicy jest możliwe przez wybudowanie obwodnicy bądź autostrady wokół miasta na co raczej nie mogę liczyć w najbliższych kilku latach. Jestem mieszkańcem Krosna.

Wróć do „Wydarzenia: Polska i Świat”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości