Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Odchudzanie, Dietetyka Forum: zasady żywienia, odchudzania, psychologia żywienia.
Awatar użytkownika
abrakadabra
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 572
Rejestracja: 07 lip 2012, 15:15
Lokalizacja: Warszawa

Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: abrakadabra » 14 wrz 2012, 12:25

źródło: http://facet.onet.pl/forma/dieta/odchud ... tykul.html

Ich popularność jest ogromna. Tego typu plan żywieniowy można znaleźć w prawie każdej gazecie. Dlaczego szablonowe „1000 kcal” jest tak rozpowszechnione? I czy to nam w jakikolwiek sposób służy?


Każdy z nas jest inny. Potencjalny czytelnik może ważyć 60 kg, 80 kg czy 100 kg. Może być osobą aktywną, uprawiającą sport każdego dnia, lub zapracowanym biznesmenem, który większość czasu spędza przy biurku, lub w delegacjach. I tu pojawia się problem, jak dopasować wartość kaloryczną do wszystkich jednocześnie? Rozwiązanie jest jedno - obniżyć ją tak drastycznie, by było poniżej tej najniższej. Od razu nasuwa się powiedzenie: „Jeśli coś jest do wszystkiego to jest do…” Każdy potrafi je chyba bezbłędnie dokończyć. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Twój organizm jest bardzo wrażliwym tworem. Wprowadzenie drastycznych zmian żywieniowych i bardzo obniżonej kaloryczności, jest dla twojego ciała ogromnym szokiem. Efekty przychodzą błyskawicznie, z dnia na dzień tracisz zbędne kilogramy. Nie odczuwasz jeszcze „ciężaru” głodówki, samopoczucie się poprawia - w końcu po tygodniu, waga może pokazywać nawet 5-7 kg mniej. Jak tu się nie cieszyć?

Powinnaś jednak wiedzieć, że w pierwszej kolejności tracisz przede wszystkim energetyczny materiał zapasowy znajdujący się w mięśniach. Ma on tę cechę, że wiąże duże ilości wody. Więc świetna większość tego, co udało ci się stracić, to woda. Ale czy to ważne? Przecież waga pokazuje mniej, obwody ciała również się zmniejszają? A jednak, bardzo ważne, już tłumaczę.

Gdy kończy się sielanka…

Poza wrażliwością, twój organizm posiada jeszcze jedną cechę. Zdolność adaptacji. Co to oznacza? Ano to, że wszelkimi metodami stara się przystosować do nawet najtrudniejszych warunków. Wyjaśnię to obrazowo. Dostarczasz swojemu ciału bardzo mało kalorii. To sprawia, że pozbywa się tkanek, które potrzebują owej energii najwięcej, czyli mięśni, pozostawiające jednocześnie te tkanki, które energii nie potrzebują praktycznie wcale, w tym przypadku mowa o tkance tłuszczowej. Dla organizmu ma to jeszcze jeden ogromny plus, gdyby głodzenie trwało przez dłuższy okres, może w naprawdę kryzysowej sytuacji sięgnąć po doskonałe źródło energii, jakim jest tkanka tłuszczowa. Pamiętaj jednak, że to żelazna rezerwa, w pierwszej kolejności stracisz całą masę mięśni. Reasumując, głodówka to spalanie mięśni, nie tłuszczu!

Po co mi mięśnie?

Często się nad tym nie zastanawiamy, wychodząc z założenia, że liczy się ubytek wagi, nieistotne, z jakich struktur. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Tkanka mięśniowa bowiem warunkuje twoją szybkość metabolizmu, innymi słowy, im jest jej więcej, tym twój metabolizm jest szybszy, a ty możesz pozwolić sobie na więcej bezkarnego jedzenia, bez ryzyka w postaci przybierania na wadze.
Tracąc mięśnie spowalniasz swój metabolizm. To sprawia, że z każdym następnym dniem efekty są coraz gorsze, a w pewnej chwili waga przestaje spadać.

Co dalej?

Wyjścia są dwa. Pierwsze to obcięcie kolejnych kalorii. Było ich mało, jest jeszcze mnie. Przez kilka następnych dni znów możesz notować utratę wagi - kolejny szok dla organizmu. Ale po bardzo niedługim okresie jesteś w punkcie wyjścia. Jesz, mniej, jesteś głodna, brakuje ci energii, a waga stoi w miejscu. Pojawia się efekt błędnego koła, jesteś w coraz głębszej depresji metabolicznej. Możesz obcinać kalorię, ale nie w nieskończoność.

Drugie wyjście, które pojawia się również wcześniej czy później to zarzucenie diety. Powrót do dawnych nawyków w połączeniu ze spowolnionym metabolizmem jest gwarantem efektu jo-jo.

Wilczy głód

Drakońska dieta może również powodować napady wilczego głodu. Organizm posiada wiele mechanizmów kontrolujących uczucie głodu i sytości. Jednym z najważniejszych jest poziom cukru we krwi. Najprościej rzecz ujmując – w chwili, kiedy ów poziom spada do niskiego stanu, produkowane są hormony przekazujące do mózgu sygnał – „jesteś głodny”. Kiedy poziom cukru jest wysoki, pojawia się uczucie sytości.

A co wpływa na poziom cukru we krwi? Przede wszystkim produkty spożywcze, wysokowęglowodanowe: ryż, kasza, makaron, produkty zbożowe, pieczywo, skrobia, słodycze, owoce oraz tak zwana wrażliwość insulinowa. To ostatnie, dziwnie brzmiące określenie mówi nam, jak organizm reaguje na spożyte węglowodany. Czy potrafi poodnosić poziom cukru powoli czy robi to w sposób dość gwałtowny i niekontrolowany.

Jaki powinien być poziom cukru? Odpowiedź jest bardzo prosta – ustabilizowany. Powinniśmy unikać gwałtownych spadków i wzrostu poziomu cukru. W teorii wydaje się to proste i logiczne, w praktyce jednak nie zawsze tak jest.

Po pierwsze, należy jadać regularnie. Podzielić swój jadłospis na kilkanaście małych, pełnowartościowych posiłków. Jeśli ograniczymy spożywanie posiłków do śniadania i kolacji, napady wilczego głodu mamy gwarantowane. Dzieje się tak, ponieważ energia, którą organizm czerpie ze śniadania wystarcza zaledwie na 3-4 godziny. Ową energią jest cukier pozyskiwany z posiłku. Kiedy zaczyna go brakować, pojawia się osłabienie, a apetyt stopniowo wymyka się z pod kontroli. Spożywanie kilkunastu mniejszych posiłków sprawia, że energia dostarczana jest w sposób ciągły.

Po drugie, należy korzystać z produktów niskoprzetworzonych, węglowodanów złożonych. Mowa tu o ryżu brązowym lub dzikim, makaronie pełnoziarnistym, pieczywie żytnim, płatkach owsianych, kaszy gryczanej, warzywach.

Po trzecie, należy unikać cukrów prostych, jak słodycze, duże ilości owoców, cukry, jasne pieczywo, płatki kukurydziane, biały ryż. Jeśli się na nie decydujemy, to wyłącznie w okresie bardzo dużego zapotrzebowania na energię, mowa tu o porze śniadaniowej oraz posiłku spożywanym po długotrwałym wysiłku fizycznym. Wtedy stają się niegroźne, a nawet wskazane.
Zapewne wielu czytelników zwróciło uwagę, że głód znakomicie hamuje mała czarna lub chwila przerwy na papierosa. Tak jest istotnie, dopamina, która wydziela się pod wpływem kofeiny czy nikotyny, oszukuje nieco nasz mózg, sprawia, że pojawia się pozorne uczucie sytości.

Jest jednak druga strona medalu, owe używki maskują jedynie głód, nie mają natomiast nic wspólnego z utrzymaniem stabilnego poziomu cukru we krwi, a wręcz przeciwnie, powodują dodatkowy jego spadek. Efekt jest taki, że na chwilę nasz apetyt zostaje poskromiony, ale po pewnym czasie głód wraca ze zdwojoną siłą.

Jak więc postępować?

Jeśli koniecznie chcesz spróbować głodówki, nie rób tego przez dłużej niż kilka dni. Może to być ciekawy bodziec, pod warunkiem, że w kolejnym etapie zostanie poparty racjonalnym, pełnowartościowym i zbilansowanym żywieniem. Kaloryczność nie może być zbyt niska. Oczywiście, powinieneś dostarczać swojemu ciału mniej kalorii niż potrzebuje, ale tylko odrobinę mniej. To pozwala nieco oszukać organizm, utrzymać stały, powolny ubytek tkanki tłuszczowej bez negatywnego efektu w postaci strat mięśni i spowolnienia metabolizmu.

Pamiętaj również, że głodówką nie uda ci się spalić tłuszczu w miejscach takich jak biodra, uda czy pośladki. Tu może pomóc jedynie dobrze zbilansowana dieta, w połączeniu z prawidłowo zaplanowaną aktywnością fizyczną.

Nastaw się, że kształtowania sylwetki to proces długotrwały, wymagający cierpliwości i determinacji. Wszystko, co szybkie, zwykle obarczone jest piętnem niskiej trwałości.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której musisz wiedzieć. Drakońskie diety prawie nigdy nie dostarczają odpowiedniej ilości witamin i mikroelementów, często są również ubogie w błonnik.

PaulinkaN
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 10
Rejestracja: 27 wrz 2012, 14:47
Lokalizacja: Katowice

Postautor: PaulinkaN » 27 wrz 2012, 15:00

Stosowałam kiedyś dietę 100kcal ...i to wcale nie było głodzenie się. Może na początku męczące było to, że nie można jeść na co ma się ochotę, ale nigdy nie chodziłam głodna...nie raz zjadłam 600 kcal -odpowiednio dobranych, i byłam najedzona. A waga spadała...wspomnę że nie jestem chudzielcem, która w ciągu całego dnia je listek sałaty - jadam normalnie, i wyglądam też raczej normalnie.
Nataszka
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 53
Rejestracja: 25 wrz 2012, 13:26
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Nataszka » 10 sty 2013, 15:15

Najważniejsze jest jeść zdrowo, w rozsądnej ilości - bez napychania się czy głodzenia. Równowaga jest drogą do sukcesu.
lolipop123
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 185
Rejestracja: 17 gru 2012, 15:49
Lokalizacja: katowice

Postautor: lolipop123 » 18 sty 2013, 14:33

ja od stycznia jestem na diecie 1200 kalorii, mogę jeść wszystko, ale właśnie nie mogę przekroczyć tej wartości, już są pierwsze efekty :rotfl: teraz modle się, żebym do weekendu/tygodnia majowego schudła z 10 kg :padam:
verdina
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 55
Rejestracja: 21 gru 2013, 14:38

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: verdina » 21 gru 2013, 15:03

Wychodzę z założenia żeby jeść regularnie, zdrowo. Czasem przez pracę nie mam czasu na gotowanie itp. Ale swoja dietę zamawiam sobie na oryginalneprzepisy.pl i jest mi o lżej. Jem co lubię. Moja dieta to 1400 kcal.
Awatar użytkownika
eagon3
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 18
Rejestracja: 17 lip 2015, 20:50

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: eagon3 » 20 lip 2015, 19:15

To oczywiste żeby się nie głodzić. Przede wszystkim w kwestii zmniejszania spożywanej liczby kalorii dziennie, to polecam metodę Kaizen, czyli regularne i stopniowe ograniczanie spożywanych produktów. Nie ma w tej metodzie takich gwałtownych przeskoków i wszystko wdraża się bardzo powoli.
Awatar użytkownika
Kellow
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 5
Rejestracja: 17 lip 2015, 21:11

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: Kellow » 21 lip 2015, 01:10

Oprócz regularnych, ale zmniejszonych posiłków warto też pić dużo wody, ale wykluczyć z diety słodkie i gazowane napoje.
aniafryc
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 1
Rejestracja: 22 lip 2015, 22:02

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: aniafryc » 22 lip 2015, 22:05

Ja również wykluczyłam słodkie, gazowane, oraz niezdrowe przekąski :) Ponadto jem zdecydowanie mniej i ćwiczę kilka razy w miesiącu :) Póki co jest duży efekt! Polecam przepisy ze strony http://tylkodukan.pl/, bardzo mnie inspiruja :)Pozdrawiam!
Awatar użytkownika
projektant333
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 4
Rejestracja: 18 lip 2015, 11:50

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: projektant333 » 23 lip 2015, 10:18

abrakadabra pisze:źródło: http://facet.onet.pl/forma/dieta/odchud ... tykul.html

Ich popularność jest ogromna. Tego typu plan żywieniowy można znaleźć w prawie każdej gazecie. Dlaczego szablonowe „1000 kcal” jest tak rozpowszechnione? I czy to nam w jakikolwiek sposób służy?


Każdy z nas jest inny. Potencjalny czytelnik może ważyć 60 kg, 80 kg czy 100 kg. Może być osobą aktywną, uprawiającą sport każdego dnia, lub zapracowanym biznesmenem, który większość czasu spędza przy biurku, lub w delegacjach. I tu pojawia się problem, jak dopasować wartość kaloryczną do wszystkich jednocześnie? Rozwiązanie jest jedno - obniżyć ją tak drastycznie, by było poniżej tej najniższej. Od razu nasuwa się powiedzenie: „Jeśli coś jest do wszystkiego to jest do…” Każdy potrafi je chyba bezbłędnie dokończyć. Nie inaczej jest w tym przypadku.
Twój organizm jest bardzo wrażliwym tworem. Wprowadzenie drastycznych zmian żywieniowych i bardzo obniżonej kaloryczności, jest dla twojego ciała ogromnym szokiem. Efekty przychodzą błyskawicznie, z dnia na dzień tracisz zbędne kilogramy. Nie odczuwasz jeszcze „ciężaru” głodówki, samopoczucie się poprawia - w końcu po tygodniu, waga może pokazywać nawet 5-7 kg mniej. Jak tu się nie cieszyć?

Powinnaś jednak wiedzieć, że w pierwszej kolejności tracisz przede wszystkim energetyczny materiał zapasowy znajdujący się w mięśniach. Ma on tę cechę, że wiąże duże ilości wody. Więc świetna większość tego, co udało ci się stracić, to woda. Ale czy to ważne? Przecież waga pokazuje mniej, obwody ciała również się zmniejszają? A jednak, bardzo ważne, już tłumaczę.

Gdy kończy się sielanka…

Poza wrażliwością, twój organizm posiada jeszcze jedną cechę. Zdolność adaptacji. Co to oznacza? Ano to, że wszelkimi metodami stara się przystosować do nawet najtrudniejszych warunków. Wyjaśnię to obrazowo. Dostarczasz swojemu ciału bardzo mało kalorii. To sprawia, że pozbywa się tkanek, które potrzebują owej energii najwięcej, czyli mięśni, pozostawiające jednocześnie te tkanki, które energii nie potrzebują praktycznie wcale, w tym przypadku mowa o tkance tłuszczowej. Dla organizmu ma to jeszcze jeden ogromny plus, gdyby głodzenie trwało przez dłuższy okres, może w naprawdę kryzysowej sytuacji sięgnąć po doskonałe źródło energii, jakim jest tkanka tłuszczowa. Pamiętaj jednak, że to żelazna rezerwa, w pierwszej kolejności stracisz całą masę mięśni. Reasumując, głodówka to spalanie mięśni, nie tłuszczu!

Po co mi mięśnie?

Często się nad tym nie zastanawiamy, wychodząc z założenia, że liczy się ubytek wagi, nieistotne, z jakich struktur. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Tkanka mięśniowa bowiem warunkuje twoją szybkość metabolizmu, innymi słowy, im jest jej więcej, tym twój metabolizm jest szybszy, a ty możesz pozwolić sobie na więcej bezkarnego jedzenia, bez ryzyka w postaci przybierania na wadze.
Tracąc mięśnie spowalniasz swój metabolizm. To sprawia, że z każdym następnym dniem efekty są coraz gorsze, a w pewnej chwili waga przestaje spadać.

Co dalej?

Wyjścia są dwa. Pierwsze to obcięcie kolejnych kalorii. Było ich mało, jest jeszcze mnie. Przez kilka następnych dni znów możesz notować utratę wagi - kolejny szok dla organizmu. Ale po bardzo niedługim okresie jesteś w punkcie wyjścia. Jesz, mniej, jesteś głodna, brakuje ci energii, a waga stoi w miejscu. Pojawia się efekt błędnego koła, jesteś w coraz głębszej depresji metabolicznej. Możesz obcinać kalorię, ale nie w nieskończoność.

Drugie wyjście, które pojawia się również wcześniej czy później to zarzucenie diety. Powrót do dawnych nawyków w połączeniu ze spowolnionym metabolizmem jest gwarantem efektu jo-jo.

Wilczy głód

Drakońska dieta może również powodować napady wilczego głodu. Organizm posiada wiele mechanizmów kontrolujących uczucie głodu i sytości. Jednym z najważniejszych jest poziom cukru we krwi. Najprościej rzecz ujmując – w chwili, kiedy ów poziom spada do niskiego stanu, produkowane są hormony przekazujące do mózgu sygnał – „jesteś głodny”. Kiedy poziom cukru jest wysoki, pojawia się uczucie sytości.

A co wpływa na poziom cukru we krwi? Przede wszystkim produkty spożywcze, wysokowęglowodanowe: ryż, kasza, makaron, produkty zbożowe, pieczywo, skrobia, słodycze, owoce oraz tak zwana wrażliwość insulinowa. To ostatnie, dziwnie brzmiące określenie mówi nam, jak organizm reaguje na spożyte węglowodany. Czy potrafi poodnosić poziom cukru powoli czy robi to w sposób dość gwałtowny i niekontrolowany.

Jaki powinien być poziom cukru? Odpowiedź jest bardzo prosta – ustabilizowany. Powinniśmy unikać gwałtownych spadków i wzrostu poziomu cukru. W teorii wydaje się to proste i logiczne, w praktyce jednak nie zawsze tak jest.

Po pierwsze, należy jadać regularnie. Podzielić swój jadłospis na kilkanaście małych, pełnowartościowych posiłków. Jeśli ograniczymy spożywanie posiłków do śniadania i kolacji, napady wilczego głodu mamy gwarantowane. Dzieje się tak, ponieważ energia, którą organizm czerpie ze śniadania wystarcza zaledwie na 3-4 godziny. Ową energią jest cukier pozyskiwany z posiłku. Kiedy zaczyna go brakować, pojawia się osłabienie, a apetyt stopniowo wymyka się z pod kontroli. Spożywanie kilkunastu mniejszych posiłków sprawia, że energia dostarczana jest w sposób ciągły.

Po drugie, należy korzystać z produktów niskoprzetworzonych, węglowodanów złożonych. Mowa tu o ryżu brązowym lub dzikim, makaronie pełnoziarnistym, pieczywie żytnim, płatkach owsianych, kaszy gryczanej, warzywach.

Po trzecie, należy unikać cukrów prostych, jak słodycze, duże ilości owoców, cukry, jasne pieczywo, płatki kukurydziane, biały ryż. Jeśli się na nie decydujemy, to wyłącznie w okresie bardzo dużego zapotrzebowania na energię, mowa tu o porze śniadaniowej oraz posiłku spożywanym po długotrwałym wysiłku fizycznym. Wtedy stają się niegroźne, a nawet wskazane.
Zapewne wielu czytelników zwróciło uwagę, że głód znakomicie hamuje mała czarna lub chwila przerwy na papierosa. Tak jest istotnie, dopamina, która wydziela się pod wpływem kofeiny czy nikotyny, oszukuje nieco nasz mózg, sprawia, że pojawia się pozorne uczucie sytości.

Jest jednak druga strona medalu, owe używki maskują jedynie głód, nie mają natomiast nic wspólnego z utrzymaniem stabilnego poziomu cukru we krwi, a wręcz przeciwnie, powodują dodatkowy jego spadek. Efekt jest taki, że na chwilę nasz apetyt zostaje poskromiony, ale po pewnym czasie głód wraca ze zdwojoną siłą.

Jak więc postępować?

Jeśli koniecznie chcesz spróbować głodówki, nie rób tego przez dłużej niż kilka dni. Może to być ciekawy bodziec, pod warunkiem, że w kolejnym etapie zostanie poparty racjonalnym, pełnowartościowym i zbilansowanym żywieniem. Kaloryczność nie może być zbyt niska. Oczywiście, powinieneś dostarczać swojemu ciału mniej kalorii niż potrzebuje, ale tylko odrobinę mniej. To pozwala nieco oszukać organizm, utrzymać stały, powolny ubytek tkanki tłuszczowej bez negatywnego efektu w postaci strat mięśni i spowolnienia metabolizmu.

Pamiętaj również, że głodówką nie uda ci się spalić tłuszczu w miejscach takich jak biodra, uda czy pośladki. Tu może pomóc jedynie dobrze zbilansowana dieta, w połączeniu z prawidłowo zaplanowaną aktywnością fizyczną.

Nastaw się, że kształtowania sylwetki to proces długotrwały, wymagający cierpliwości i determinacji. Wszystko, co szybkie, zwykle obarczone jest piętnem niskiej trwałości.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której musisz wiedzieć. Drakońskie diety prawie nigdy nie dostarczają odpowiedniej ilości witamin i mikroelementów, często są również ubogie w błonnik.


Podpisuję się pod tym obiema rękami. Głodziłam się przez długi czas; był to owszem okres spadku wagi, dużego spadku wagi, ale i pogorszenia nastroju - to już była depresja, utraty sił na cokolwiek, pogorszenia koncentracji, utraty zdrowia... to nie było normalne życie. Odchudzać się trzeba z głową, racjonalnie i pod okiem kogoś doświadczonego.
Awatar użytkownika
eagon3
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 18
Rejestracja: 17 lip 2015, 20:50

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: eagon3 » 31 lip 2015, 17:36

To oczywiste, że w czasie odchudzania nie można się głodzić. Poza tym jest coraz więcej sposobów by odchudzanie nie było mitręgą. Kto by jeszcze kilka lat temu pomyślał, że grillowanie może być zdrowe. Może, a tutaj macie artykuł pokazujący jak zdrowo podchodzić do grilla: http://www.kreatywna.pl/styl-zycia/smak ... illowanie/
wilhelmina
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 11
Rejestracja: 03 cze 2013, 16:43
Lokalizacja: niebo

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: wilhelmina » 01 sie 2015, 08:19

Odpowiednią dietę a także ćwiczenia znajdziesz w katalogu, który znajduje się na stronie, http://odchudzanie.katalog.com.pl , można tam również poszukać sobie specjalisty,który pomoże w odchudzaniu.
Awatar użytkownika
kosak19
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 3
Rejestracja: 17 sie 2015, 21:32

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: kosak19 » 20 sie 2015, 11:16

Trzeba jeść zdrowo. 1000 kcal to za mało, nie wolno się głodzić.
ariela
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 21
Rejestracja: 29 sie 2015, 12:27

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: ariela » 29 sie 2015, 12:31

Głodówki niestety potęgują efekt jojo, a do tego bardzo spowalniają metabolizm, bo organizm przestawia się na tryb oszczędzania. Tym sposobem oczywiście schudniemy, ale nie tak szybko, jak mogłoby się wydawać, no i Będzie to bardzo nieprzyjemne. Moim zdaniem o wiele lepiej jest pójść do dietetyka, jeśli same nie potrafimy sobie dobrej diety ułożyć, a wiele z nas nie potrafi.
Ja na przykład chodziłam do tej pani: http://psychoterapia-kielczyk.pl/dietet ... owa-dieta/
Ona przyjmuje w Warszawie w pracowni psychorozwoju i uważam, że to świetna specjalistka.
Awatar użytkownika
eagon3
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 18
Rejestracja: 17 lip 2015, 20:50

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: eagon3 » 29 sie 2015, 13:48

Co do diety, to okazuje się, że piwo nie jest takie kaloryczne. Tutaj porównywarka produktów i zarazem mega ciekawa inicjatywa: http://www.rankfights.pl/piwo-niepaster ... wanego-202
Arkadiusz1
Level 2
Level 2
Posty: 613
Rejestracja: 21 wrz 2015, 14:16

Re: Odchudzasz się? Nigdy się nie głodź!

Postautor: Arkadiusz1 » 21 wrz 2015, 14:21

Oczywiście, że odchudzanie nie musi być trudne. Chodzi o to, by odchudzać się mądrze, nie rezygnując z wielu rzeczy. Polecam poczytać o piperine. Mi bardzo pomogła i dzięki niej czułem się dobrze zarówno fizycznie, jak i psychicznie :hurra:


Wróć do „Odchudzanie, Dietetyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość