Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Wydarzenia, wiadomości, informacje, aktualności z Polski i ze świata. Gorące dyskusje!
Awatar użytkownika
abrakadabra
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 572
Rejestracja: 07 lip 2012, 15:15
Lokalizacja: Warszawa

Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Postautor: abrakadabra » 15 paź 2012, 11:23

Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Kiedy ciężarówka, wioząca 20 ton mąki żytniej spadła z mostu i staranowała pasażerkę volkswagena, ludzie wcale nie byli w szoku. Rzucili się na rozsypaną, zbryzganą krwią mąkę, jak na złote dukaty. Bo ludzie kradną wszystko. I w każdych okolicznościach.

Pani Ani, pracownicy "Tesco" z Poznania, nie zdziwi już nic i nikt. - Pracuję tu tyle lat, że żaden złodziej nie robi już na mnie wrażenia – wzdycha pani Ania. - A co kradną ze sklepu nasi kochani klienci? Najlepiej "schodzi" kawa i alkohol. Ale z półek znikają też okulary przeciwsłoneczne, serki topione, bo one nie "piszczą" przy kasie - no, bo gdzie na takich serkach nakleić kod kreskowy? Łupem złodziei padają odświeżacze do powietrza, napoje, kostki lodu. Najbardziej bezczelna kradzież, jaką pamiętam - to starszy pan, który wsadził pół tułowia do chłodziarki i tam, w tym mrozie, zjadł w pośpiechu cztery lody o smaku toffi.

- Ostatnio złapaliśmy jedenastolatka, który ukradł z półki kilka nalepek "emo"- zbierał je od kilku miesięcy i wklejał do albumu. Chcieliśmy sprawę załatwić polubownie i zadzwonić do jego mamy, ale nie chciał nam, niestety, podać numeru - żali się pani Ania. - Wezwaliśmy więc policję. Bo zwykle jest tak - prowadzi się złodzieja do pokoju socjalnego i tam czeka na funkcjonariuszy. Ochroniarze nie mają prawa obszukać złodzieja, właściwie nie mają prawa go dotknąć. Czasem on się wyrywa, czasem chce się bić, czasem wybija szyby. - Jeden taki agresywny, notoryczny złodziej prawie by nam uciekł, bo policja coś długo nie przyjeżdżała, ale daliśmy radę go utrzymać przy pomocy kilku klientów - wspomina pani Ania. - Jego mogliśmy obezwładnić, jest to tak zwane zatrzymanie obywatelskie, dopuszczalne w sytuacji popełnienia przestępstwa. A on tym, że mnie uderzył i szarpał, zniszczył też mienie sklepu - dał mi prawo do takiego zatrzymania.

To, co zaginie w sklepie, jest potem w czasie inwentury wpisywane do komputera z kodem "2" - to właśnie oznacza kradzież. Jak duże to są straty miesięcznie w przypadku jednego ze sklepów "Tesco" w Poznaniu? - Czasem 500 złotych, czasem kilka tysięcy - zdradza pani Ania. Nie zdradza natomiast swojego nazwiska. Dlaczego? Bo polityka dużych sklepów jest taka, żeby twierdzić, że kradzieży u nich nie ma, nie było i nie będzie.

- My w ogóle takich informacji nie udzielamy - rzuca mi w słuchawkę pani Dorota Patejko - rzecznik prasowy sieci "Auchan", choć wydawało mi się, że właśnie do udzielania informacji mediom pani ta jest powołana. Z biura prasowego "Biedronki" dostałam maila; "my bardzo dbamy o to, żeby u nas klient był bezpieczny. Towar też" . Czyli w "Biedronkach" - kradzieży brak.

- Nie ma sklepów, w których nie dochodzi do kradzieży - nie zgadza się Ewa, była pracownica jednego ze sklepu sieci "Biedronka". - U nas również ginęły towary. Przed Wszystkimi Świętymi - głównie znicze. Poza tym - ludzie kradną bułki, masło, herbatę i alkohol. Pamiętam starszą panią, którą zapytałam, na co jej dwie butelki wódki, a ona odpowiedziała, że je sprzeda, ma stałego odbiorcę, a pieniądze potrzebuje na lekarstwa.

Od Jacka, byłego pracownika sklepu "Auchan" pod Poznaniem dowiaduję się, że tam również ludzie kradną i to na potęgę. - Okulary słoneczne zakładają na głowę i potem tłumaczą się ochroniarzowi, że to przez pomyłkę, bo oni tylko te okulary przymierzali, patrzyli, czy im w nich do twarzy, a że tak zostały na tej głowie - to zwykłe nieporozumienie, a nie żadna kradzież – wyjaśnia Jacek. - Nieoznakowane kodem produkty spożywcze wkładają dzieciom do wózka - oj, nie wiem kiedy synek to sobie z półki wziął - sumitują się potem. Bardzo często używają w sklepie kosmetyków, dezodorantów, kremów do twarzy. Zjadają na miejscu czekoladę albo wypijają setkę wódki i butelkę porzucają gdzieś między regałami. A duże butelki alkoholu kradnie się z kartonów i chowa pod kurtką - tego też nie wykryje się przy kasie.

- Pamiętam jedną z dziewczyn, naszą pracownicę, ona miała pod sobą dział garnków i naczyń, a dziwnie długo kręciła się po dziale kosmetycznym. Ktoś to zauważył na kamerze i okazało się , że ukradła błyszczyk do ust za 8 złotych. I przez te osiem złotych straciła pracę.

Żeby zapobiec bezczelnym kradzieżom w swoim sklepie Robert Marchlewski, właściciel sklepów "Krecik", który postanowił fotografować złodziei i ich zdjęcia wieszał w oknie. - Chodziło mi o to, żeby ich zawstydzić, żeby już więcej nie pojawiali się w moim sklepie - tłumaczył. – Bo co im groziło za kradzież paczki kawy czy kilograma cukru? Mandat, na który i tak nie mieli pieniędzy? Wiem, że łamałem w ten sposób prawo, ale skoro prawo olewało mnie, to i ja działałem poza nim. Policja kazała mi zdjęcia, oczywiście usunąć, bo wieszanie ich w miejscu publicznym jest niezgodne z prawem. Dziś kradzieże u nas się zdarzają, ale jest ich dużo mniej, niż kiedyś.

"Dziupla" samochodowa na łące

Policjantów zdumiewa malejący ostatnio wiek złodziei. Ośmiolatek spod Inowrocławia ukradł pewnej pani w Parku Solankowym 200 złotych z torebki i za te pieniądze pojeździł sobie po tym parku bryczką. A policjanci z Łodzi zlikwidowali ostatnio "dziuplę" samochodową - znaleziono w niej 28 aut i 7 samolotów, tyle że były to zabawki. Kilkuletni złodzieje wpadli, jak wynosili kolejne łupy ze sklepu, a chowali je pod stertą kamieni na łące. – Chcieliśmy się tylko trochę pobawić - wyjaśniali zdumionym rodzicom.

Często notoryczne kradzieże popełniane są po prostu dla sportu - wyjaśnia Aneta Styńska psycholog z Warszawy. - Złodziej kradnie wtedy rzeczy niepotrzebne, wyrzuca je po wyjściu ze sklepu i zademonstrowaniu kolegom, jaki jest świetny, odważny i cool. To zresztą może rodzić potem kleptomanię. Drugim motywem - i tu już możemy mówić zdecydowanie o tej przypadłości - jest nałogowy impuls, który dopada kleptomana w sytuacji, gdy nawet bardzo dobrze wie, że kradzież jest niebezpieczna. Trudno - on musi ukraść, żeby zaspokoić "głód" złodzieja i już. Wie, że jest to czyn aspołeczny, zakazany i karalny, ale chęć poczucia ulgi jest silniejsza od niego. Potem czuje się zrelaksowany, napięcie znika i ten psychiczny luz jest dla niego bardzo ważny.

Zdaniem Anety Styńskiej częściej w taki chory sposób kradną kobiety, głównie przed trzydziestką. Ważny jest też tutaj dostęp do dóbr - jeśli w Warszawie masz pod nosem wiele centrów handlowych, to czujesz się bezpieczniejszy, niż w jedynym supermarkecie w małym miasteczku, gdzie wszyscy znają wszystkich.

Jak leczyć kleptomanię? – Ponieważ często towarzyszy jej depresja, to skuteczne są leki podnoszące poziom serotoniny i poprawiające samopoczucie - radzi Aneta Styńska. - Czasem konieczna jest terapia, polecam poznawczo-behawioralną, taką, która pozwoli jak najlepiej "oswoić" te emocje, które pojawiają się przy złodziejstwie.

Krowy i winniczki

Emocje, choć nie takie, o jakie mu chodziło, przeżył złodziej krowy spod Zduńskiej Woli. - On po prostu przeprowadził te krowę z obory sąsiada do siebie i bardzo był zdumiony, kiedy pojawiliśmy się na jego posesji - uśmiecha się starszy aspirant Radosław Gwis z komendy policji w Łodzi. - A my dotarliśmy do niego policyjnym autem wprost po śladach krowich racic. - Ostatnio zgłoszono też kradzież winniczków, papugi Rozalii Królewskiej - ta biedaczka padła łupem złodzieja u weterynarza oraz wnętrza zamrażarki w pewnym mieszkaniu. Reszty lodówki nie ruszono. Zginęło tylko mięso i pierogi. Inna zabawna kradzież, jaka pamiętam to wycięcie trzech drzew sąsiadowi z działki. Facet wyciął je, bo chciał sobie pogrillować i potrzebował na gwałt drewna. Tłumaczył, że nie sądził, że sąsiad zauważy brak trzech wysokich drzew, bo przecież on pnie po nich przysypał mchem.

Kolejne wspomnienie aspiranta Gwisa: - Pewien pan chciał koniecznie ograbić pomnik Jana Pawła II w powiecie wieruszowskim. Chodziło mu konkretnie o mosiężny pastorał, a odpiłowywał go tak nieudolnie, że przewrócił cały posąg. Sprawa zbiegła się z rocznicą śmierci Ojca Świętego i złodziej gorzko pożałował swej miłości do mosiądzu.

- Ludzie kradną ze zwyczajnego chamstwa, a nie z przyczyn psychologicznych czy biedy – twierdzi Andrzej Komorowski, terapeuta, specjalista do spraw resocjalizacji i doradca rodzinny z Warszawy. - Ja uważam, że oni czynią to niezmiernie rzadko z powodu tego, że cierpią głód ich bliscy, ich rodziny, choć czasem się to jednak zdarza. Inną sprawą jest kleptomania, ale też alkoholizm, narkomania, bo wtedy ci ludzie są w specyficznym stanie psychiatrycznym i potrzebują ukraść. Kleptomani często potrzebują za to "zabrudzić" czyjeś miejsce, to znaczy ukraść u przyjaciół - jemu pieniądze z portfela, jej ulubiony pierścionek. Czują z tego głęboką satysfakcję, podobną jaką odczuwa ktoś po długim, wyczerpującym joggingu. Na kradzieże musimy reagować od dziecka, tym powinni się zająć rodzice. Na razie tego nie widać. Moim zdaniem Polacy przestaną kraść najszybciej gdzieś w 2080 roku, bo tyle trwa przemiana mentalności pokoleń.

Zdaniem Róży Kozak, psychologa z Krakowa, złodziejom często towarzyszy niezdrowa adrenalina. - Oni myślą w kategoriach; co mi zrobisz, jak mnie złapiesz - mówi. - Prowokują i czekają, co się wydarzy. Podobnie jest z moimi pacjentkami - zakupoholiczkami. One też z powodu pustki emocjonalnej, braku nasycenia dobrymi uczuciami, zwłaszcza w okresie dzieciństwa, zapełniają szafy ubraniami, których potem nigdy nie założą. Chcą jakoś przykryć tę pustkę i same nie wiedzą, kiedy wpadają w nałóg. Znam i leczyłam sporo takich pań.

Majki Róża Kozak nie zna. Bo Majka kradnie dopiero od roku i wcale nie uważa się za niezrównoważoną albo uzależnioną od kradzieży. – Kradnę, bo muszę - wzrusza ramionami. - Ubrania kradnę tylko w lumpeksach, tam nie ma metek. Jak to robię? Zakładam na przykład dżinsy na dżinsy, wychodzę w dwóch parach, a pozostałe odwieszam. Raz tylko prawie bym wpadła, jak założyłam pod spód te z dłuższymi nogawkami i sprzedawczyni to zauważyła, ale zdążyłam zwiać. Majka kradnie też kurtki, suszarki do włosów, kosmetyki, takie, które są w pudełkach, po prostu je wyjmuje, puste pudełko zostaje na półce. - Mama to potem sprzedaje i głównie z tego żyjemy - tłumaczy. - Pracy nie mam, tato jest chory, zasiłek opiekuńczy na niego wynosi 350 złotych, więc co mam robić? Nie sprawia mi to przyjemności. Jak nam starcza na życie, to nawet nie wchodzę do sklepów. Co będzie, jak Majka kiedyś wpadnie? - Nie wiem – odpowiada - pewnie pójdę siedzieć.

Kary za kradzieże bywają dotkliwe. Trzem mężczyznom z Łodzi, którzy dla śmiechu ukradli spod sklepu metalowy wózek, grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. I do śmiechu im teraz nie jest. A mieszkaniec Inowrocławia, który przyjechał do Mogilna na piwo i ukradł cztery puszki, piwa się szybko nie napije. Przynajmniej nie w Mogilnie. Za te cztery puszki zapłacił 1000 zł mandatu.

Zaś pewnych dwóch panów z Wronek, którzy połaszczyli się na 70 biustonoszy, też na damskie piersi nieprędko popatrzą, bo grozi im za kradzież z włamaniem do sklepu z bielizną 10 lat pozbawienia wolności. Co spotkało mężczyznę, który ukradł nafaszerowaną trucizną kiełbasę z zakładu medycyny sądowej w Poznaniu - nie wiadomo.

- Faktem jest, że ludzie kradną wszystko - wzdycha pani Jolanta z sex-shopu w Poznaniu na ulicy Dąbrowskiego. - Nam ukradziono kilka kartonów z wibratorami, a ostatnio damskie czerwone stringi. Dziwi się pani, że mówię "damskie"? Męskie też przecież mamy, nawet takie do zjadania na facecie, no, ale te jeszcze jakoś nigdy nie zginęły.

źródło: http://natropie.onet.pl/inne/kradzieze/ ... tykul.html

opatka
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 84
Rejestracja: 05 paź 2017, 18:13

Re: Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Postautor: opatka » 24 kwie 2018, 21:24

Co to jest 1000 zł mandatu, skoro teraz nie trzeba stać w kolejce na poczcie. Wystarczy tylko kilka razy kliknąć na https://zaplacmandat.pl i mandat zapłacony- a problem z głowy;) A tak na powaznie- Polacy najgorzej zachowują się niestety za granicą, stąd takie a nie inne odczucia na nasz temat ze strony sąsiadów. Sami sobie na to zapracowaliśmy...
ewa66
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 21
Rejestracja: 23 maja 2018, 16:12

Re: Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Postautor: ewa66 » 17 cze 2018, 16:16

Nie mogę pojąć tego jak można kraść. Jest to dla mnie nie do zaakceptowania. Te kary za kradzież powinny być o wiele wyższe, może wtedy złodziej zanim by coś ukradł 2 razy by się zastanowił. Na https://zaplacmandat.pl/ można znaleźć wiele informacji na temat mandatów, warto poczytać bo można się dowiedzieć wiele rzeczy o których wcześniej nie miało się pojęcia.
majkowen
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 4
Rejestracja: 17 cze 2018, 23:50

Re: Kradną wszystko. Sklepowe grzechy Polaków

Postautor: majkowen » 18 cze 2018, 19:58

Trochę niesprawiedliwa ta łatka, którą nam przypisują ;(


Wróć do „Wydarzenia: Polska i Świat”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość