My dla świata...

Filozofia Forum: dyskusje, Wasze opinie.
Awatar użytkownika
eKabzik
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 6
Rejestracja: 14 wrz 2013, 16:48
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: eKabzik » 15 wrz 2013, 18:23

Też widzę konieczność zmiany naszej mentalności. Zgadzam się, że wszystkie powody nędzy mają swój początek w naszych głowach. Jednak nie uważam, że jedynie edukacja nakierowana na zmianę ludzkiej mentalności to jedyne narzędzie, które można wykorzystać aby naprawiać świat. Są inne działania, możemy o nich poczytać w książkach historycznych, które zmieniały świat. Najczęściej są to krwawe wojny, przewroty i rewolucje - one też w efekcie końcowym zmieniły naszą mentalność.
Przytoczone wyżej przykłady działań, które zmienały świat to skrajności, które nigdy więcej wydarzyć się nie powinny. Pomiędzy nimi a edukacją mającą na celu zmianę mentalności ludzkiej jest jeszcze olbrzymia przestrzeń możliwych działań równie subtelnych jak edukacja.

Awatar użytkownika
kowalskil
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 26
Rejestracja: 21 lut 2013, 01:25
Lokalizacja: Fort Lee, NJ, USA
Kontaktowanie:

oszacowania nienawisci sa mozliwe

Postautor: kowalskil » 15 wrz 2013, 19:28

eKabzik pisze:(...nedzy, chorob i nienawisci...)
... Ale o ile ilość nędzy i chorób można oszacować to ilość nienawiści nie - bo cóż by miało być referencją dla ilości nienawiści?
Ilości nienawiści nie da się obiektywnie oszacować dlatego proponuję nie używać jej do oceny stanu danej społeczności.


Stopien nienawisci tez moze byc oszacowany. Zalozmy ze chcemy widziec na ile nienawisc warszawiakow do niemcow sie zmenila w ciagu ostatnich 70 lat. Zalozmy ze mamy wyniki dwoch ankiet (losowanie przypadkowe), dawniejszej i dzisieszej. Dawniej 80% warszawiakow odpowiedziala ze nienawidzi niemcow; teraz tylko 10% odpowiedzialo tak samo.

Oszacowania ankietowe sa typowe wsrod badaczy procesow spolecznych.

Ludwik

[ Dodano: 2013-09-15, 14:57 ]
P.S. Czy "losowanie przypadkowe" jest poprawnym tlumaczenien angielskiego wyrazenia "random sampling"? Zdaje mi sie ze "probkowanie losowe" byloby bardziej poprawne.

Ale nie jestem tego pewien. Mialem na mysli sytuacje w ktorych kazdy warszawiak mialby jednakowa szanse do wziecia udzialu w ankietach.

Ludwik
Awatar użytkownika
eKabzik
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 6
Rejestracja: 14 wrz 2013, 16:48
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: eKabzik » 19 wrz 2013, 17:34

Dziękuję za celną uwagę - rzeczywiście, ma Pan rację - muszę się douczyć.
Jednak oszacowanie poziomu nienawiści w stosunkach bilateralnych jest stosunkowo proste. Ale jak oszacować ogólny poziom nienawiści. Zadanie trudne choć pewnie przynajmniej teoretycznie możliwe. Trzeba by conajmniej dwa razy przeprowadzić na całym świecie ankiety, każdą w innym czasie, badające nienawiść pomiędzy różnymi narodami i grupami społecznymi.
Ale wracając do meritum postawię taką tezę: mniej byłoby nienawiści między ludźmi gdyby ludzie mniej rywalizowali o różne dobra a więcej ze sobą współpracowali w celu powiększenia ilości dostępnych dóbr.

[ Dodano: 2013-09-23, 22:32 ]
Widzę, że teza postawiona przeze mnie w poprzednim poście nie wzbudziła zainteresowania czytelników forum.
Ciekaw jestem dlaczego. Co powoduje tę niechęć do jej komentowania?
Ponieważ nie spodziewam się aby ktokolwiek mi to wyjaśnił pozwolę sobie sam odpowiedzieć na to pytanie.
Są dwie możliwe przyczyny:
1. Nikt mojego wpisu nie przeczytał
2. A jeśli nawet znaleźli się tacy to wpis ten uznali za niewart odpowiedzi.
Pierwszej przyczyny nie będę komentował ale nad drugą warto się zastanowić, dlaczego ktoś uznał ten wpis za niewart odpowiedzi? Załóżmy na początek, że potencjalny czytelnik przecztał go ze zrozumieniem (ciekawe ilu ich było), czyli musiał zadać sobie trud i przeczytać wpisy go poprzedzające. Dlaczego nie napisał swojego komentarza? Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest, że ta tematyka go po prostu nie obchodziła. Ale to dobra sytuacja. Co by było gdyby odpowiedział ktoś kto nic nie zrozumiał?
A skoro tak to czekam. Może znajdzie się ktoś kogo ten temat, i wiele innych o których chętnie porozmawiam, obchodzi i zechce podyskutować.

[ Dodano: 2013-10-02, 11:52 ]
Witam Wszystkich, którzy to forum czytają.
Wróciłem właśnie ze szpitala gdzie leżałem kilka dni po usunięciu wyrostka robaczkowego i od razu z ciekawością zajrzałem na forum aby sprawdzić czy ktoś podjął temat. Ale z przykrością zobaczyłem, że mój post jest wciąż postem ostatnim :(
Trudno - widocznie większość z nas woli rywalizować :) Skoro nikt nie napisał żadnego postu to pozwolę sobie temat ten kontynuować samodzielnie - zastanawiam się tylko czy tą metodą forum to nie przekształci się w mojego bloga :)
Tak więc wracając do meritum. Zadaję sobie często pytanie: co jest przyczyną dominującego obecnie "kultu" rywalizacji? Rywalizacji właściwie w każdej dziedzinie życia bo gdyby ktoś poprosił mnie abym wskazał choć jedną dziedzinę w której ludzie nie rywalizują ze sobą to bym chyba nie potrafił. Jedyne co w tej chwili przychodzi mi do głowy to może jakiś fragment naszego życia rodzinnego, relacja między rodzicami a dziećmi. Ale pewności nie mam. Odpowiadając zaś na powyższe pytanie, głównej przyczyny dopatruję się we wszechobecnej ideii konkurencji związanej z zachłyśnięciem się przez nasz naród kapitalizmem. Po okresie od roku 1945 aż do zmiany ustroju w 1989 roku, gdy rywalizacja z innymi ludźmi miała ograniczony wpływ na jakość naszego życia, ze zdojoną siłą i zaangażowaniem noworysza przystąpiliśmy do gry zwanej kapitalizmem sądząc, że sam fakt uczestnictwa w tej grze czyni nas wolnymi. Uwierzyliśmy, że ilość dóbr jest ograniczona (łatwo to zrozumie każdy kto przeżył siermiężne lata 80-te) a nieograniczony dostęp do nich mają tylko zwycięzcy rywalizacji - teza ta sama w sobie jest warta oddzielnej dyskusji. Jednocześnie świat naszych wartości uległ degradacji, jedyną powszechnie akceptowaną wartością stał się sukces osobisty mierzony statusem ekonomicznym i pozycją społeczną - też warto byłoby o tym podyskutować. W tym duchu wciąż wychowujemy i kształcimy nasze dzieci a one jako pojętni uczniowie prześcignęły swoich mistrzów, czyli nas, wzmagając i rozszerzając zakres rywalizacji.

[ Dodano: 2013-10-02, 14:14 ]
"ze zdojoną siłą" - oczywiście chodzi o zdwojoną :)

[ Dodano: 2013-10-03, 10:26 ]
"noworysza' - błąd; powinno być nuworysza :)

[ Dodano: 2013-10-08, 13:42 ]
Rywalizacja, rywalizacja - a cóż to jest? - mógłby ktoś zapytać. Chciałbym więc wyjaśnić jak ja widzę i pojmuję rywalizację.
Rywalizacja to działanie podejmowane przez ludzi lub instytucje powołane do istnienia przez ludzi. Ważne jest aby podmiot podejmujący rywalizację identyfikował się z jakąś kategorią podmiotów, w ramach której możliwa jest rywalizacja. Tą kategorią może być np. państwo, partia polityczna, organizacja społeczna, uczelnia, przedsiębiorstwo, obywatel, student, pracownik lub osoba prywatna. W normalnych warunkach niemożliwa jest rywalizacja studenta z państwem bo cóż by miało być polem rywalizacji? Oceny? Student może dochodzić od państwa lub uczelni swoich praw a uczelnia lub państwo może żądać od
studenta wypełniania jego obowiązków, jednak żadne z tych działań nie jest rywalizacją.
Rywalizacja to porównywanie się z konkurentem. Konkurent nie musi sobie uświadamiać, że stał się właśnie konkurentem dla kogoś kto podejmuje z nim rywalizację.
Rywalizacja to działanie mające na celu wyprzedzenie konkurenta w jakimś rankingu. Rankingi mogą być różne, formalne (np. ekonomiczne) lub nieformalne (np. autorytetu). Zajęcie wyższej pozycji w rankingu może się odbyć przez awans (osiągnięcie lepszych wyników od konkurenta) lub degradację konkurenta (osiągnięcie przez konkurenta gorszych wyników). Oba sposoby są dopuszczalne.
Rywalizacja odbywa się w środowisku społecznym. Z tego punktu widzenia rywalizacja może być obiektywna lub relatyna.
Przykładem rywalizacji obiektywnej jest bieg na 100 m. Wszyscy konkurenci dysponują tymi samymi środkami, warunki, w których odbywa się rywalizacja są niezmienne podczas jej trwania, kryterium oceny wyników rywalizacji jest zaakceptowane przez konkurentów a końcowej oceny wyników rywalizacji dokonuje bezstronny arbiter. Rywalizacja relatywna ma miejsce gdy konkurenci w trakcie rywalizacji mogą zmieniać środki i warunki rywalizacji (tak swoje jak i konkurentów) i brak jest uzgodnionego kryterium oceny oraz bezstronnego arbitra. W przypadku biegu na 100 m środkami są np. bloki startowe, obuwie i nawierzchnia, warunkami np. temperatura lub wilgotność, kryterium czas a bezstronnym arbitrem jest sędzia sportowy, który dba o:
- jednakowe środki i warunki rywalizacji,
- jednoczesny start wszystkich zawodników,
- prawidłowy przebieg rywalizacji (nie wolno wbiegać na tor konkurenta),
- dokładny pomiar czasu.
Ważne, a z mojego osobistego punktu widzenia bardzo istotne są metody używane w trakcie rywalizacji. Jeśli polepszamy własne środki i warunki rywalizacji nie wpływając na środki i warunki konkurentów ani na ocenę arbitra to taka rywalizacja jest rywalizacją pozytywną. Jeśli pogarszamy środki i warunki rywalizacji naszych konkurentów lub wpływamy na ocenę arbitra (niezależnie czy w tym czasie polepszamy czy nie nasze środki i warunki) to taka rywalizacja jest rywalizacją negatywną.

[ Dodano: 2013-10-08, 14:01 ]
Tak, to chyba już mój blog :)
Tako rzeczka Brahmaputra
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 2
Rejestracja: 09 paź 2015, 15:53

Re: My dla świata...

Postautor: Tako rzeczka Brahmaputra » 09 paź 2015, 17:02

eKabzik pisze:Rozumiem, że tematem tego forum jest JAK UCZYNIĆ ŚWIAT LEPSZYM?
W związku z tym proponuję usystematyzować dyskusję. Na początek należy określić stan docelowy, opisać świat który uznamy za lepszy.
Wiem, że już to, z pozoru proste zadanie, może wywołać wielką dyskusję.
Ale przecież o to chodzi. Taka dyskusja ma olbrzymią wartość.
Zachęcam do wyrażania swych opinii.

Hm... wiele już zostało zrobione, poprawione na lepsze. Zniesione zostało niewolnictwo (chociaż można się przyczepić, że pewną formą niewolnictwa jest wyzysk), uznaliśmy, że wszyscy ludzie są równi bez względu na płeć, wyznanie czy pochodzenie.
Jednak świat to nie tylko ludzie.
Nie można nazwać dobrym świata, w którym bez zahamowań, bez przeszkód zadaje się cierpienia czującym istotom, jeśli przy okazji jesteśmy przekonani, że zadawanie cierpienia jest złem. Mam tu na myśli problem zwierząt. "Produkcja mięsa". Z tym jeszcze nie uporała się nasza moralność. Nie mamy dobrego argumentu uzasadniającego to okrucieństwo.
Cóż takiego jest w GATUNKU, że w jego ramach umieszczamy empatię? Uznajemy za złe ograniczanie empatii do mniejszych grup, np. RASY. Piętnujemy rasizm. Nie pochwalamy zamknięcia się w jeszcze mniejszych grupach określających nasze miejsce w świecie. Szowinizm, nepotyzm wywołują niechęć. Ale też niechęć wywołuje próba wyjścia z empatią poza gatunek (homo sapiens) do RODZINY (Hominidae), RZĘDU (naczelne), GROMADY (ssaki), itd...
Dlaczego?


Wróć do „Filozofia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość