Doświadczyć Boga żywego

Forum wielowyznaniowe
Jerzy S
Forumowicz
Forumowicz
Posty: 1
Rejestracja: 15 mar 2019, 12:13

Doświadczyć Boga żywego

Postautor: Jerzy S » 15 mar 2019, 12:31

Witam wszystkich. Chciałbym przedstawić swoje świadectwo tego jak zostałem uwolniony z nałogów i wyciągnięty z bagna. Skupię się bardziej na duchowej stronie niż wchodzeniu w szczegóły jak przez lata nikczemniałem. Krótko mówiąc, czuję że Jezus Chrystus mnie uwolnił. Wiem, jak to może brzmieć. Sam kilka lat temu oglądałem ze 2-3 świadectwa uwolnienia na YouTube i nie za bardzo rozumiałem o co tym ludziom chodzi. Posądzałem ich nawet o to, że są podstawieni, tak byłem zakręcony na punkcie Kościoła. Jednak gdzieś tam głęboko we mnie pozostała chyba nadzieja. I nadzieją chciałbym też się podzielić.

"Wszystko ma swój czas" Grzegorz Markowski

W swoim sercu Boga i Kościół porzuciłem jak miałem ok 15 lat. Z politowaniem patrzyłem się na odmawiające różaniec babcie, a księży uważałem za hipokrytów. Od tamtej też pory zacząłem konkretnie pić i nagminnie się onanizować. W między czasie zdążyłem oszukiwać na spowiedzi, przyjmować sakramenty świętokradzko, w tym bierzmowanie, które było uroczystym odejściem od Kościoła.

Po 12 latach chlania, ćpania i onanizowania byłem młodym emerytem. Na nic nie miałem siły. Wstydziłem się wychodzić do sklepu z opuchniętą twarzą. Byłem zniszczony na ciele i umyśle. Zacząłem szukać ratunku w książkach z psychologii, filozofii wschodu, medytacji. Dawało to niewielkie efekty.
Trafiłem też na youtube na działalność księży m. in Adama Szustka czy księdza Piotra Glasa i olśniło mnie wtedy, że księża nie muszą być nudni i chyba dzięki ich posłudze zaczęło mnie coś poruszać.


Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.


W końcu przydarzyła się okazja żeby pojechać do Sanktuarium Maryjnego na Podkarpaciu, słynącego z cudownego obrazu, gdzie wierni doświadczają od Boga szczególnych łask. To było moje pierwsze poważne wejście do Kościoła po 12 latach. Trochę już zapomniałem jak się modlić ale modlitwa tam napełniła mnie spokojem na cały dzień. To było szczególne doświadczenie.

Wróciłem w to miejsce po kilku miesiącach i zdecydowałem się iść do spowiedzi. Postanowiłem wtedy być szczery i z wielkim wstydem powiedziałem o swoim pijaństwie, onanizmie i o tym że od wielu miesięcy planuję i męczy mnie myśl by wybrać się do prostytutki. Trafiłem na znakomitego spowiednika i po raz pierwszy poczułem się poważnie potraktowany, do tego stopnia, że po spowiedzi poczułem jakby mi ktoś dał duchowego strzała i przywrócił do życia. Ten zakonnik miał niezwykłą siłę wiary. Jeszcze kilka dni po tej spowiedzi, jak sobie o niej przypomniałem przechodziła mi po plecach gęsia skórka.

Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha

Zmotywowałem się by pierwszy raz w życiu sięgnąć po Pismo Święte. Postanowiłem, że nie mam nic do stracenia i przyjmuje wszystko co przeczytam całym sercem. Wtedy doświadczyłem jak kwitnie we mnie żywa wiara, jak Jezus Chrystus zaczyna mocno działać w moim sercu i duszy. Przyjąłem Go jako Pana i zbawiciela. Uświadomiłem sobie, że Jezus jest żywym Bogiem. Było to na tyle mocne doświadczenie, że już wtedy zanikło wszelkie zainteresowanie pijaństwem i onanizmem, wewnętrznie poczułem się od tego uwolniony jakby Ktoś wyrzucił z mojej duszy jakiś gnój lub oderwał od niej pasożyta. Zacząłem chodzić do Kościoła i przygotowywać się do spowiedzi generalnej z całego życia. Podczas przygotowań, które trwały miesiąc czułem jak Słowo Boże mnie oczyszcza. Spowiedź generalna była stresującym doświadczeniem ale wyznałem cały zalegający grzeszny syf. Podczas jej trwania dosłownie czułem jak z okolic klatki piersiowej schodzi mi dziwny ciężar. Po wszystkim wybiegłem z konfesjonału wewnętrznie oczyszczony, odnowiony. Jest to doświadczenie miłości Boga do syna marnotrawnego.

Przez 3-4 miesiące doświadczałem jak dostaje od Boga duchowe cukierki. Był to piękny czas, każda modlitwa, msza miała podniosły duchowy wymiar. Czułem się pocieszany, szczególnie na modlitwie różańcowej, często też srogo płakałem ale to mnie jeszcze głębiej oczyszczało.

Staram się żyć zgodnie z Prawem Bożym i Kościelnym. Żyję wiarą, uczę się Jej, inspiruję wspaniałymi ludźmi Kościoła. Codziennie przyjmuję Eucharystię, spowiadam się regularnie, przez co mój kontakt z Bogiem jest jeszcze bardziej żywy. Czuję się coraz zdrowszy na ciele, duszy i umyśle.

To niemożliwe, żebym sam miał siłę żyć wolnym bez nałogów przez ostatnie 5 miesięcy. Wierzę i doświadczam tego, że Jezus Chrystus, Bóg żywy we mnie żyje i to On objął teraz panowanie w mojej duszy.

Nie lękajmy się Miłości.

Wróć do „Religia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość